Wspomnienia to wspania³a sprawa. Wydawa³oby siê, ¿e tak niedawno koñczyli¶my sezon karpiowy na ³owisku Bobolice a naprawdê minê³o 6 d³ugich, mro¼nych, zimowych niekoñcz±cych siê miesiêcy oraz ogromnego wyczekiwania na kolejn± zasiadkê i rozpoczêcia sezonu karpiowego w 2010 roku ju¿ jako cz³onkowie Cz³uchowskiego Klubu Karpiowego. Wszyscy mieli¶my ju¿ do¶æ zimy a wiosenne prognozy pogody nie by³y zbyt optymistyczne. Termin wyjazdu na ³owisko w Bobolicach ustalony zosta³ na 22-24.04.2010r. Zmienna pogoda dawa³a wiele do my¶lenia jednak wielka chêæ spotkania siê z wiosennym karpiem nie mog³a zmieniæ zaplanowanego wyjazdu i wydawaæ by siê mog³o, ¿e ju¿ nic nas nie zaskoczy. Sprzêt zosta³ spakowany dzieñ przed wyjazdem.

W koñcu nadesz³a upragniona d³ugo wyczekiwana przez nas data 22 kwietnia 2010 roku. Wyje¿d¿amy z Darkiem z Cz³uchowa o godz. 5.00 a na trasie dogania nas Karol. Kilkana¶cie minut drogi i temperatura spada do -1ºC i pada obfity ¶nieg z deszczem.

Rodzi³o siê pytanie czy aby na pewno dobrze robimy??? Ale bez chwili namys³u pojechali¶my dalej. Na miejsce doje¿d¿amy krótko po 6.00. Zajêli¶my miejscówkê na „ wiklinie” i zasiadkê rozpoczêli¶my z marszu nêc±c w trzech ró¿nych miejscach punktowo pod zestawy konopiami, drobnym pelletem i pokruszonymi kulkami.


Swoj± obecno¶ci± zaszczyca nas „ szef” Pan Antoni. Mi³e przywitanie i kilka wspomnieñ oraz opowie¶ci o przewlek³ej zimie. W oczekiwaniu na pierwsze branie porz±dkujemy miejscówkê i obozowisko rozpakowuj±c przy tym nasze baga¿e. Czekamy na pierwsze bipppp w tym sezonie i oko³o godziny10 mamy..... kilkunastominutowy opad gradu. Nie ma co, pogoda nas nie rozpieszcza i jest naprawdê extra.... Z temperatur± rzêdu 5-6 ºC i do¶æ silnym wiatrem to sza³u niestety nie ma. Jednak kolejne po³o¿one zestawy o dziwo bardzo blisko brzegu przynosz± oczekiwane efekty. Krótko po godzinie 11 rozlega siê d¼wiêk sygnalizatora. Ach jakie to mi³e i przyjemne dla ucha;-) Pierwsze branie i holujê ³adnego karpia o wadze 7,5 kg a krótko po zarzuceniu zestawu holujê drugiego ³adnego karpia 9,5 kg.


W miêdzyczasie pogoda znacznie siê poprawia i Darek równie¿ wyci±ga kilka karpi o wadze od 3 do 8 kg.

Karol cierpliwie czeka na swoj± szansê. Bardzo zmienna pogoda, wiatr który krêci³ we wszystkie strony sprawia³y, ¿e brania by³y bardzo chimeryczne. Ryby nie pokazywa³y siê przez kilka ³adnych godzin. Nagle w ci±gu jednej godziny mamy kilkana¶cie ³adnych brañ, gdzie na macie l±duje kilka karpi o masie 5-6 kg. Nale¿y zaznaczyæ, ¿e pomimo tak d³ugiej i ciê¿kiej zimy tutejsze karpie s± silne, w ¶wietnej formie i bardzo dobrej kondycji. Oko³o 16.00 doje¿d¿aj± do nas znajomi z Cz³uchowa „Niewin” i „Horacy”. Swój „namiot” stawiaj± pod grzybkiem. Szybko witamy i go¶cimy ich na wiklinie.

Po drugiej stronie na „torfowej górce” inni koledzy rozbijaj± obozowisko, stawiaj± markery, nêc± i czekaj±. U nas sporo brañ ale ci±gniemy same „b±czki”. Dochodzi 18.00. Grill siê ju¿ dobrze rozpali³, w oczekiwaniu na kolejne brania czas rozpocz±æ wspomnienia oraz degustacjê. Oko³o godziny 19 Darek rozpoczyna swój koncert. W krótkim czasie zacina kilka ³adnych karpi na metodê z których spora ilo¶æ naprawdê du¿ych sztuk ucieka bezpo¶rednio w trzcinowisko z którego nie da siê ich wyholowaæ.


Mi równie¿ spada przepiêkna ryba, która nie da³a siê wyholowaæ wchodz±c w zaczepy. Karol czeka, czeka i czeka....... tak to ju¿ jest, to samo miejsce, ten sam czas, przynêta i jeden z nas jest sprite a reszta pragnienie. Sk±d¶ to znamy.... Dobrze spisywa³y siê kulki „serowe” i „enzymowana w±troba” Devila, tak¿e zaznaczyæ nale¿y, ¿e kulki TB „kie³basa & curry” wraz z „o¶miornic±” równie¿ znakomicie wabi³y „mi¶ki”. Mo¿na by³o odnie¶æ wra¿enie, ¿e wbrew pozorom ryby nie ma wcale na p³ytkiej, ogrzanej wodzie, a wrêcz przeciwnie. Du¿e sztuki nadal kr±¿± po g³êbinie i z lekk± obaw± spogl±daj±c na to wszystko. Fantastyczne spotkanie, d³ugie rozmowy w ¶wietnej atmosferze bo sporo siê zmieni³o od ostatniej naszej wizyty na ³owisku u Pana Antoniego musz± pozostawiæ niezapomniane wra¿enia. Zw³aszcza ta „ gitarrrra i kaloryfer” na d³ugo pozostan± w naszej pamiêci. Nadesz³a zimna noc. Termometr w nocy wskaza³ na – 2.9 ºC. Czego tak naprawdê nie da³o siê odczuæ. U nas w nocy nic specjalnego siê nie dzia³o. Pi±tek przywita³ nas wspania³ym s³onecznym porankiem. Przywitali¶my siê z gospodarzami, ¶niadanko i przerzucamy nasze zestawy. „ Gitarrrra i kaloryfer” jakby zasmakowali lokalnego klimatu i do po³udnia jako¶ s± nieosi±galni. Donêcamy ³owisko drobnym pelletem i gar¶ci± pokruszonych kulek. Efekt jest natychmiastowy. L±duj± na macie dwa karpie o masie 7 i 8 kg.

Karol wci±¿ czeka. Robi co prawda przedbiegi kilkoma mniejszymi w przedziale 2 - 4kg, jednak twierdzi jeszcze nie ten czas, jeszcze nie „moja” pora. £adnie siê wypogodzi³o, wiatr spycha³ wodê w nasz± stronê co mog³o zaowocowaæ wiêksz± ilo¶ci± brañ a karpie jakby nie dostrzega³y naszych wszak polubownych zamiarów. Woda zamar³a na kilka godzin. Od godziny 11-tej do 16.30 nasze sygnalizatory zamilk³y. Po po³udniu na ³owisko przyje¿d¿aj± nastêpni ³owi±cy oraz koledzy z CKK Winek i Bartek. Zasiadaj± na ich ulubionym „ lesie”.Nêc± ³owisko niedu¿± ilo¶ci± zanêty i po kilkunastu minutach holuj± ³adn± rybê oko³o 10 kg. Pó¼niej jeszcze kilka sztuk w przedziale 5-8 kg i wchodz± im w ³owisko podobnie jak nam nasi ulubieñcy „b±czki”.Nigdzie indziej, ni¿ tam czas tak szybko nie pêdzi. W miêdzy czasie wymieniamy relacje z Przemkiem, który w tym czasie z Teamem CDB przebywa na zasiadce na ³owisku Desna w Czechach. Dziêki du¿ej ilo¶ci brañ mog³em w pe³nym, tego s³owa znaczeniu przetestowaæ dwa nowo nabyte kije firmy Anaconda zakupione dziêki uprzejmo¶ci kolegi Przemka B¼dziucha. Powiem krótko, finezyjna praca tego modelu sprawia wêdkarzowi tyle przyjemno¶ci z holu, ¿e a¿ ciê¿ko to opisaæ. Te kije trzeba wzi±æ do rêki... zaci±æ i wyholowaæ rybê. W miêdzyczasie próbujemy ró¿nych innych smaków kulek, udaje siê z³apaæ kilka karpi na w³asnorêcznie zrobione kulki, co daje niebywa³± satysfakcjê. W tym momencie wielko¶æ karpi nie odgrywa znacz±cej roli. Ciê¿ko jest nam siê wstrzeliæ w jaki¶ jeden konkretny smak, du¿a loteria i sporo przypadków w drugim w dniu. Jak ju¿ siê wydaje, ¿e trafili¶my ze smakiem to za chwile okazuje siê, ¿e jest ³adny odjazd na co¶ zupe³nie innego, a czas leci.....Zbli¿a siê wieczór, nie zapowiada on jaki¶ specjalnych wêdkarskich emocji. W perspektywie wyholowania co¶ oko³o 30 sztuk oko³o godziny 23.00 postanawiamy zwin±æ zestawy, tym bardziej ¿e znowu skubi± ma³e b±ki i zanosi siê na deszcz. W nocy s³ychaæ kilka ³adnych odjazdów po drugiej stronie. Jest szansa na „dwucyfrówkê”. Poranek przywita³ nas deszczem, który zmoczy³ do¶æ obficie miejscówkê ale tu¿ po godzinie 8 pojawi³o siê s³oñce. Rano zastali¶my jeszcze kilku innych uczestników wêdkarskich przygód i Pana „ Mietka” którego serdecznie pozdrawiamy. Zaczyna siê dobrze. Darek l±duje na macie jakie¶ 7 mo¿e 8 kg. Ja te¿ co¶ z tej ligi.


Jednak za nic nie mo¿emy z³amaæ tej pierwszej magicznej bariery 10 kg. Karol nie wytrzyma³ i postanowi³ zmieniæ ca³kowicie taktykê ³owienia. Przygotowuje zestaw „ba³wanka” z dwóch 18 mm kulek i rzuca zestawy bardzo daleko i g³êboko. No có¿ , ton±cy by³ wiêc.... jakie¿ mieli¶my miny jak po up³ywie oko³o 15 minut zacina przepiêkn± rybê, z któr± tak naprawdê nie wiele mo¿e zrobiæ. Mówi teraz do nas: nadesz³a moja pora i mój czas. Przepiêkny karp prowadzi Karola gdzie chce i jakie¿ by³o nasze zdziwienie jak po oko³o 10 minutach fantastycznej walki ukaza³ swoje oblicze oraz waleczno¶æ tu¿ przy brzegu. Wspólnymi si³ami karp trafia na matê. Kilka pami±tkowych zdjêæ i na wagê,która pokazuje 13,5 kg.
 Mi i Darkowi rêce opad³y. Trzy dni czekamy na tak± rybê, a Karol rzuca na chybi³ trafi³ i trafia „rybê wyjazdu”. Oczywi¶cie gratulacjê bo sukces niebywa³y. Wydawa³oby siê, ¿e nic wiêcej nie mo¿e nas zaskoczyæ. Kilka minut pó¼niej „Broda” znowu ma ³adny odjazd, zacina i staje w miejscu. Wszystkich obecnych na miejscu zatka³o. Krótka wymiana spojrzeñ, konsternacja, po kiju i braku reakcji z jego strony wydaje siê ¿e holowana ryba jest jeszcze wiêksza ni¿ poprzednia. Pytamy na co ???..... a Karol, ¿e na ....kulki!!!. Wyholowany karp wa¿y 11 kg.

Karol podziêkowa³ za wspólna przygodê. Ten dzieñ nale¿a³ do niego. Karpie zaczê³y ³adnie „k±saæ”. Jednak czas chyba nigdzie indziej nie pêdzi tak szybko jak tutaj. Nim siê obejrzeli¶my minê³y trzy dni fantastycznej przygody, o trzy dni za krótko. W sumie z³owili¶my oko³o 40 szt karpi, które w doskona³ej kondycji wróci³y z powrotem do wody. Nie wiem dlaczego uda³o siê z³owiæ tylko dwie poka¼niejsze sztuki. By³ ma³y niedosyt czemu ¿aden wiêkszy karp nie chcia³ po³akomiæ siê na nasze kulki, co robili¶my ¼le, czy¿by du¿e, starsze karpie by³y jeszcze tak ostro¿ne, czy te¿ nie mia³y ochoty po prostu skusiæ siê na nasze zestawy. Mo¿e ma³e b±ki na to nie zezwala³y, szybkie, energiczne w ¶wietnej kondycji, zapewniaj±ce niezwyk³e emocje jak na swoj± wagê ryby. Daje nam to do my¶lenia przed zaplanowan± ju¿ kolejn± zasiadk± na £owisku w Bobolicach. Mo¿e uda nam siê „oszukaæ” te du¿e sztuki. Mam nadziejê, ¿e wszyscy, którzy uczestniczyli w tej krótkiej przygodzie, niczego nie ¿a³uj±. Jak to siê mówi co z³ego to nie my. Jeste¶my na tym ³owisku nie pierwszy raz i jeszcze wiele razy mamy zamiar tutaj zawitaæ. Tym razem wspólnie z Darkiem Kêsikiem i Karolem Winiarskim , Winicjuszem Bia³kiem i Bartkiem Smoleniem mia³em zaszczyt godnie reprezentowaæ Cz³uchowski Klub Karpiowy przy kole PZW w Cz³uchowie. Po raz kolejny fantastyczne pstr±gi z grilla przygotowa³a nam „ szefowa”. Mega podziêkowania za co¶ tak wspania³ego. Kto nie smakowa³, niech ¿a³uje.

Mamy nadziejê, ¿e w nied³ugim czasie uda nam siê zorganizowaæ ¶wietne wêdkowanie ju¿ na wodzie Cz³uchowskiego Klubu Karpiowego. Pozdrawiamy „Szefa”, i ma³¿onkê, Wiolê, ca³e CDB, S³upskie Bractwo Karpiowe oraz innych karpiarzy. Z wêdkarskim pozdrowieniem
Cz³uchowski Klub Karpiowy

autor Tomek Kowcun
Zapraszamy do galerii :
www.ckk.pzwczluchow.org.pl
www.lowisko-bobolice.pl |